Poniżej wiadomość zaadresowana do Posła Pana Dominika Jaśkowca.
Dzień dobry, Panie Pośle,
Do niedawna w przestrzeni publicznej dominowały przekazy dotyczące rzekomych problemów związanych z budową drogi startowej na lotnisku w Balicach. Retoryka medialna oraz nagonka na mieszkańców okolicznych terenów były wręcz porażające. Nikt wtedy nie mówił o ogromnym hałasie, drganiach, spalinach czy innych negatywnych oddziaływaniach – znacznie poważniejszych niż w przypadku wielu innych inwestycji liniowych.
Tymczasem dziś, obserwując dyskusję wokół trasy S7, trudno nie zauważyć, że osoby mieszkające w otoczeniu lotniska traktowane są jak obywatele drugiej kategorii. Zarówno lotnisko, jak i droga S7 mają służyć społeczeństwu, ale społeczności lokalne w jednym przypadku są marginalizowane, a w drugim przedstawiane jako ofiary. Taka sytuacja – mam nadzieję, że Pan się zgodzi – nie powinna mieć miejsca.
Paradoksalnie doskonale rozumiemy protestujących przeciwko przebiegowi S7. Od dekad brakuje w Polsce myślenia strategicznego, obejmującego horyzont nie kilku lat, lecz kilku dekad. Podczas gdy niektóre państwa (np. Chiny) planują urbanistykę i infrastrukturę z wyprzedzeniem liczącym dziesięciolecia, u nas wciąż dominuje logika „tu i teraz”, a po nas choćby potop. Brakuje marzenia, odwagi i konsekwencji w realizowaniu długofalowych planów.
Tymczasem rozwiązania istnieją – i są stosowane na świecie od dawna. Podstawowa zasada jest prosta: inwestycje infrastrukturalne powinny być projektowane zgodnie z rachunkiem ekonomicznym państwa, o ile nie naruszają dziedzictwa kulturowego ani przyrodniczego. Jeśli optymalny przebieg drogi oznacza poprowadzenie jej przez tereny zabudowane, można to zrobić, ale wyłącznie przy zagwarantowaniu odpowiednich buforów bezpieczeństwa – w postaci odległości, tuneli (naziemnych lub podziemnych) lub godziwych odszkodowań oraz realnych opcji wywłaszczeniowych. Kwestia właściwych odległości i standardów to osobny, szeroki temat. Najprościej ująć to w ten sposób: wystarczy spróbować spojrzeć na sytuację z perspektywy osób bezpośrednio narażonych na oddziaływanie inwestycji. Ufamy, że doskonale rozumie Pan ten punkt widzenia – co można też wyczytać z Pańskich dotychczasowych komentarzy dotyczących S7.
Linia prosta jest najkorzystniejsza z punktu widzenia ekonomiki transportu – generuje mniejsze koszty eksploatacyjne, mniejsze zużycie paliwa, mniej zanieczyszczeń i jest najbezpieczniejsza. Jednak w Polsce obywatele mają pełne prawo czuć, że w każdej takiej inwestycji to oni stracą: dorobek życia, zdrowie, komfort i jakość życia. I dlatego protesty są nieuniknione – bo państwo dotąd nie oferowało sprawiedliwego systemu rekompensaty.
Wystarczyłoby, aby koszty społeczne były liczone uczciwie. To znaczy: jeśli przed czyimś domem ma powstać autostrada, taka osoba powinna mieć realną i sprawiedliwą możliwość wywłaszczenia, w formie: odtworzenia nieruchomości w innej lokalizacji o porównywalnych parametrach oraz rekompensaty za utratę stabilności życiowej, albo wykupu po wartości rynkowej, jaką nieruchomość miałaby, gdyby inwestycji nie planowano. Obecny system trudno nawet skomentować w sposób parlamentarny. Małopolska jest najgęściej zaludnionym regionem Polski. To generuje ogromne wyzwania i wymaga bardziej profesjonalnego podejścia. W mojej opinii istnieje jasna droga rozwoju -projektować trasy możliwie prosto, omijając tylko tereny chronione i zabytki. To jedyne podejście, które ma głęboki sens ekonomiczny i społeczny.
Panie Pośle, przy tej okazji prosimy również o refleksję nad kierunkiem rozbudowy lotniska w Balicach. Dziś bezrefleksyjnie planuje się inwestycje warte ponad 3 mld zł w lokalizacji, która ma poważne ograniczenia i rosnące ryzyka – w lokalizację bez przyszłości (sic!) Mieszkańcy coraz głośniej zgłaszają problemy związane z hałasem i uciążliwościami – nie tylko ci sąsiadujący z lotniskiem, ale również mieszkańcy oddalonych dzielnic Krakowa. Przykładem jest niedawny komentarz mieszkanki Kurdwanowa pod wpisem Prezydenta Miszalskiego, która zwraca uwagę na rosnącą liczbę operacji i hałas.
To dobry moment, aby poważnie porozmawiać o przyszłości portu lotniczego. Niestety polityka „tu i teraz” spycha tę dyskusję na margines. Pytanie zatem czy Pan jest po stronie „tu i teraz” czy może po stronie opinii, że tego rodzaju inwestycje powinny być analizowane na wielu płaszczyznach na kilka kilkanaście dekad do przodu. Zachęcamy Pana do zapoznania się z treścią listu przesłanego do Prezesa PPL. Jeśli nie podejmiemy działań teraz, za kilka lat będziemy mieli przy lotnisku dokładnie ten sam kryzys społeczny, jaki obserwujemy dziś przy S7 – mimo że rozsądne alternatywy istnieją. Oczywiście nasza mała historia oceni kto miał rację. Nasze Stowarzyszenie nie ma w tym względzie wątpliwości – Krakowianie i region zasługują na nowoczesne lotnisko – nie kurnik a są jeszcze nieinwazyjne możliwości łatwej tranzycji w nowe miejsce.
Najnowsze komentarze