Prezes Zarządu Polskich Portów Lotniczych S.A 

Pan Łukasz Chaberski, 

Szanowny Panie Prezesie, 

Bardzo dziękuję za umożliwienie spotkania przedstawicielom naszego Stowarzyszenia. Z przykrością muszę stwierdzić, że tym razem nie będę mógł uczestniczyć w nim osobiście, dlatego pozwalam sobie przekazać moje uwagi w formie listu. Mam nadzieję, że potraktuje Pan te słowa jako głos mieszkańca, który żyje tu od lat, obserwuje zmiany i w dobrej wierze wskazuje na kwestie, które- jeśli pozostaną przemilczane- będą się jedynie zaogniać. 

Zmiana, jaka nastąpiła po odejściu Prezesa Włoszka, była dla naszej społeczności wyraźnie odczuwalna. Nie chcę wracać do tamtego okresu, ale muszę uczciwie przyznać, że wiele naszych apeli i próśb pozostawało bez odpowiedzi. Wejście Pana Strutyńskiego wniosło nową jakość- spokój, otwartość i chęć rozmowy. Bardzo to doceniamy. Jednocześnie uważam, że same rozmowy, choć potrzebne, nie mogą być celem samym w sobie. Jeśli nie pójdą za nimi konkretne działania, jeśli zabraknie odwagi, by zmierzyć się z trudnymi tematami, to za jakiś czas ponownie pojawią się napięcia, protesty i wzajemne pretensje. A tego wszyscy chcielibyśmy uniknąć. 

Problem, który od lat sygnalizujemy, jest złożony. Kiedy podnosimy potrzebę szerokiej debaty o przyszłości Balic- także o analizie alternatywnych wariantów, w tym ewentualnej relokacji lotniska- bardzo często spotykamy się z milczeniem. A gdy temat przenika do opinii publicznej, natychmiast pojawia się fala hejtu, uproszczeń i ataków personalnych. Hejtu wobec mieszkańców, którzy mają pełne prawo pytać o swoją przyszłość. Padają komentarze od osób, które nie znają szerokiego kontekstu- ograniczeń przestrzennych, środowiskowych, geologicznych czy ekonomicznych. 

Doświadczyłem tego również osobiście. Gdy publicznie poruszyłem temat konieczności debaty o przyszłości lotniska, zostałem zaatakowany w sposób wulgarny i obraźliwy. Komentarze, zamiast dotyczyć meritum, dotykały mnie osobiście. Sprawa zakończyła się w sądzie, który potwierdził, że granice zostały przekroczone. Co najbardziej przykre, jednym z autorów tych komentarzy był małżonek osoby pracującej na lotnisku. To smutny dowód na to, jak łatwo- często zupełnie niepotrzebnie- przeciwstawia się sobie mieszkańców i środowisko lotniskowe, choć przecież żadna ze stron nie jest wrogiem drugiej. Tego typu sytuacje niszczą przestrzeń do merytorycznej rozmowy. A milczenie instytucji wobec kluczowych pytań jeszcze pogłębia wrażenie, że trudne tematy mają być przemilczane, a nie rozwiązywane. 

Tymczasem lotnisko w Balicach ma obiektywne i trwałe ograniczenia. Nie jest to kwestia opinii, tylko faktów. Zabudowa mieszkaniowa otacza je z każdej strony, a dostępne tereny są tak ograniczone, że dalsza ekspansja infrastruktury- terminali, płyt postojowych czy rozwiązań komunikacyjnych- będzie wiązała się z coraz większymi kosztami i konfliktami. Trudne uwarunkowania geologiczne oraz bliskość obszarów chronionych sprawiają, że nawet możliwe inwestycje są obarczone znacznym ryzykiem. 

Do tego dochodzi perspektywa finansowa: sama nowa droga startowa to wydatek rzędu ok. 700 mln zł, a wszystkie planowane inwestycje sięgają łącznie nawet kilku miliardów złotych. Wiele osób- i to coraz bardziej racjonalnie- zaczyna zadawać pytanie, czy nie byłoby rozsądniej ulokować te środki w budowę nowego, pozbawionego takich ograniczeń portu. Ten argument pojawia się dziś wśród mieszkańców niezwykle często, nawet w rozmowach prywatnych. 

Co ważne, uciążliwości nie dotyczą już tylko startów i lądowań. Coraz więcej mieszkańców zwraca uwagę na kołowanie samolotów, które odbywa się od wczesnych godzin porannych do późnej nocy. Ten jednostajny, przedłużający się hałas bywa bardziej uciążliwy niż przelot. Do naszego Stowarzyszenia regularnie napływają skargi nie tylko z najbliższego sąsiedztwa lotniska, ale także z odleglejszych dzielnic Krakowa. To nie jest już problem „kilku ulic wokół pasa”. To jest problem, który dotyka coraz większej części miasta. 

W tym kontekście coraz częściej pojawia się też pytanie, które jeszcze niedawno wydawało się skrajne, a dziś staje się coraz bardziej racjonalne: 

„jeśli port lotniczy chce rozwijać się w tej lokalizacji mimo wszystkich ograniczeń i uciążliwości, to dlaczego nie ogłosi programu wykupu nieruchomości tak jak zrobiono to przy CPK?” 

To nie są słowa ludzi, którzy są „przeciw lotnisku”. To są słowa osób, które po prostu nie są w stanie normalnie funkcjonować przy narastającym hałasie i przy rosnącej intensywności ruchu. I co istotne – coraz częściej wypowiadają je także ci, którzy przez lata starali się patrzeć na rozwój portu ze zrozumieniem. To sygnał, którego nie wolno ignorować. Szanowny Panie Prezesie czy jest Pan w stanie sobie wyobrazić sytuację, kiedy w środku nocy, hałas z kołujących samolotów nie pozwala spać drążąc w mózgu bardzo nieprzyjemny dźwięk? Proszę się wczuć w taka sytuację i uczciwie odpowiedzieć czy takie osoby mają być skazane na funkcjonowanie w ciągłym hałasie także w nocy. A z takim zjawiskiem mamy właśnie do czynienia. 

W tym kontekście szczególnie niebezpieczne wydają się próby podnoszenia dopuszczalnych norm hałasu. Otwiera to drogę do ograniczenia odpowiedzialności odszkodowawczej, ale nie rozwiązuje absolutnie żadnych problemów. Co więcej, zachęca do dalszej zabudowy terenów, które już dziś nie powinny być projektowane pod mieszkalnictwo. To podobny mechanizm, który obserwujemy w przypadku sporu o wariant drogi ekspresowej S7- gdzie błędnie niegdyś wyznaczone strefy ochronne (zbyt mało bufor przyjęty dla strefy A), sprawiły, że mieszkańcy stali się ofiarą przepisów mających ich chronić. Miasto Kraków jak wiemy gorączkowo szuka wyjścia z sytuacji twierdząc, że zdrowie i dorobek życia mieszkańców jest ważniejszy od drogi ekspresowej. W Balicach skutki byłyby znacznie większe. To dlatego tak ważne jest, by przestać traktować tę kwestię w kategoriach „przeczekajmy, może przejdzie”. Droga siłowa, nawet jeśli formalnie zgodna z prawem, nigdy nie przyniesie trwałych rozwiązań. Może natomiast doprowadzić do eskalacji, która- jak pokazują przykłady Amsterdamu, Frankfurtu czy Zurychu- potrafi przenieść się na poziom krajowy i unijny. 

Chciałbym zwrócić uwagę również na osobisty aspekt. Mieszkam ok. kilometra od progu drogi startowej. Moja nieruchomość nie znajduje się w OOU, a mimo to akredytowane laboratorium wykazało przekroczenia hałasu. Nie jestem wyjątkiem- a podobnych przypadków jest coraz więcej. To pokazuje, że rzeczywistość akustyczna dawno wyprzedziła formalne granice ochrony. 

W tej sytuacji, jako społeczność, jesteśmy zdeterminowani, aby wykorzystać wszystkie dostępne środki prawne, by bronić naszego prawa do życia w godnych warunkach. Jeżeli na gruncie polskiego prawa- po wyczerpaniu wszystkich krajowych instancji- nie uda się osiągnąć realnej ochrony mieszkańców, będziemy kierować nasze skargi dalej, włącznie z najwyższymi instytucjami Unii Europejskiej. Nie jest to wyraz wrogości wobec lotniska, lecz konsekwencja przekonania, że interes rozwoju infrastruktury nie może całkowicie zdominować interesu ludzi, którzy tu mieszkają. 

W kontekście rozwoju chciałbym dodać jeszcze jedną kwestię, która często jest przedstawiana w sposób uproszczony. Nikt rozsądny nie oczekuje natychmiastowego zamknięcia Balic. W moim przekonaniu ewentualne przeniesienie lotniska- jeśli taka decyzja kiedyś zapadnie- nie oznaczałoby, że Balice przestałyby funkcjonować z dnia na dzień. To oczywiste, że cykl życia istniejącej infrastruktury trwałby aż do jej naturalnego wyeksploatowania. Być może najbardziej racjonalnym rozwiązaniem byłoby rozpoczęcie inwestycji w nowej lokalizacji równolegle, bez zamykania Balic, a przez kolejne lata stopniowe przenoszenie ruchu. A gdyby za około 10 lat zapadła decyzja o zamknięciu Balic, teren mógłby zostać odsprzedany- choćby na cele mieszkaniowe. Kraków będzie się niewątpliwie dalej rozbudowywał, a zapotrzebowanie na działki jest ogromne. Może brzmi to śmiało, ale jest to scenariusz jak najbardziej możliwy do wykonania. Europejskie miasta wielokrotnie przechodziły podobne procesy.
Doskonałym przykładem jest projekt Urban Tech Republic w Berlinie (https://urbantechrepublic.de/en/), realizowany na terenie dawnego lotniska Tegel. Obszar, który jeszcze niedawno pełnił zupełnie inną funkcję, stał się dziś przestrzenią rozwoju technologii miejskich, innowacji, edukacji i współpracy biznesu z sektorem publicznym. To imponujące zagospodarowanie byłego lotniska pokazuje, że odważne i dobrze zaplanowane decyzje inwestycyjne mogą przynosić długofalowe korzyści, podnosić atrakcyjność regionu i stymulować lokalną gospodarkę. I chociaż jest to tylko przykład wykorzystania to aż nad to wyraźnie pokazuje, że nie ma mowy o stratach finansowych – a wręcz przeciwnie – takie zmiany mogą stać się impulsem do rozwoju miasta. 

W obliczu tego wszystkiego uważam, że musimy otwarcie porozmawiać o realnych granicach możliwości Balic, o racjonalności kolejnych miliardowych inwestycji oraz o tym, czy rozwój lotniska w obecnej lokalizacji jest w ogóle możliwy bez dramatycznego pogorszenia jakości życia tysięcy ludzi. W tym kontekście uważam, że powrót do dawnej koncepcji budowy lotniska w rejonie Chrzanowa w sąsiedztwie trasy kolejowej E30 – choć kiedyś odrzuconej z powodu braku wizji ówczesnych decydentów – dziś wymaga ponownej analizy. Wtedy realia były inne. Dziś mamy odwagę, by spojrzeć na to szerzej. 

Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o zainicjowanie poważnej, otwartej i merytorycznej rozmowy w formule okrągłego stołu, z udziałem mieszkańców, ekspertów, samorządów, miasta Krakowa i przedstawicieli Portu. Tylko wspólnie będziemy w stanie stworzyć uczciwy, przejrzysty i długofalowy plan, który ochroni zarówno rozwój regionu, jak i zdrowie oraz komfort życia ludzi, którzy tu mieszkają. 

Dziękuję za zrozumienie, za dotychczasową gotowość do dialogu i mam nadzieję, że ten list stanie się początkiem nowego etapu- etapu realnych działań, a nie jedynie deklaracji.