I to wszystko – jak nam się tłumaczy – dzieje się zgodnie z prawem. Panie Premierze, Panie i Panowie Marszałkowie, Szanowni Ministrowie – proszę spojrzeć w oczy ludziom, których domy pękają od wibracji, których dzieci nie mogą spać, a dorobek kilkudziesięciu lat życia stał się bezwartościowy. Hałas i niskie przeloty niszczą nie tylko mury, ale i zdrowie, sen, spokój sumienia. A wszystko to – jak słyszymy – „zgodne z przepisami”, „w interesie rozwoju regionu”, „niezbędne dla gospodarki”. Tylko czyje sumienie na tym zarabia, a czyje pęka razem ze ścianami domów w Morawicy ?
Nawiązaliśmy kontakt z rzeczoznawcą majątkowym, który od lat bada nieruchomości bezpośrednio narażone na oddziaływanie samolotów startujących i lądujących w Balicach. Diagnoza jest brutalna: w wielu domach w Morawicy szczeliny w ścianach są tak szerokie, że spokojnie da się włożyć w nie palce – biegną od fundamentów aż po dach. To nie są „drobne rysy” – to strukturalne uszkodzenia, które powstały w wyniku chronicznych wstrząsów i wibracji przenoszonych przez grunty od niskich przelotów.Rzeczoznawca zna temat nie z opowieści – sam był wynajmowany przez rodziny z Morawicy do ekspertyz w procesach sądowych. I potwierdza to, co od lat powtarzają poszkodowani: lotnisko konsekwentnie przeciąga postępowania, licząc na zmęczenie, zniechęcenie i rezygnację ludzi. To klasyczna taktyka – nie odmawiać wprost, tylko męczyć latami, aż większość odpuści.Tymczasem w oficjalnych komunikatach kierownictwo lotniska prezentuje się wyłącznie w roli filantropa: kupuje kosiarki na Orlik, przekazuje zestawy ratownicze, dofinansowuje sołectwa symbolicznymi kwotami. Te gesty mają zagłuszyć dramat tysięcy rodzin, których dorobek życia – domy – stał się praktycznie niesprzedawalny, a w wielu przypadkach przestaje spełniać podstawowe warunki do normalnego, zdrowego zamieszkania. Bo hałas nocny, chroniczny stres akustyczny i wibracje niszczą nie tylko mury, ale i zdrowie psychiczne, sen dzieci, spokój starszych rodziców.Jest jeszcze ciemniejsza strona tej historii. Część mieszkańców, którzy czerpią comiesięczne wynagrodzenie z pracy na lotnisku, wybiera wygodę kosztem solidarności. Niektórzy idą dalej – stają się aktywnymi przeciwnikami własnych sąsiadów, dyskredytują ich starania, donoszą, szydzą. To postawa, którą trudno nazwać inaczej niż moralną zdradą – sprzedaniem kręgosłupa za pensję. Równie bolesna jest postawa części radnych i sołtysów z południowej części gminy Zabierzów. Hałas ich osobiście nie dotyka, więc zamiast stanąć w obronie konstytucyjnego prawa mieszkańców do ochrony zdrowia i spokojnego snu – podkopują walkę poszkodowanych. To nie jest różnica zdań. To świadome lekceważenie cierpienia innych ludzi dla własnych, wąsko pojmowanych interesów. Tego rodzaju oportunizm zasługuje na jednoznaczne potępienie. Lotnisko – dzięki swoim zasobom i wpływom – skutecznie polaryzuje lokalną społeczność. Aktywizuje tych, którzy z różnych powodów wolą milczeć albo atakować słabszych. W efekcie ci, którzy resztkami sił walczą o resztki normalności, są często poniżani przez własnych sąsiadów.Dlatego proste, ale zasadnicze pytanie do wszystkich, którzy bagatelizują problem albo aktywnie zwalczają poszkodowanych:
Skoro Wam hałas nie przeszkadza – dlaczego podważacie prawo innych do ciszy, snu i godnego życia? Dlaczego odbieracie dzieciom spokojny sen, a rodzicom możliwość normalnego funkcjonowania w własnym domu?
Prosimy wszystkich ludzi dobrej woli: jeśli widzicie hejt, pomówienia, próby ośmieszenia lub zastraszenia tych, którzy walczą o swoje podstawowe prawa – róbcie screeny i przesyłajcie nam. Będziemy je pokazywać publicznie. Nie po to, żeby mścić się, tylko żeby pokazać skalę moralnego dna, na którym niektórzy budują swoją wygodę. Cisza nie jest luksusem. To podstawowe prawo człowieka. I nie powinno być sprzedawane za żadne kosiarki, zestawy ratownicze ani comiesięczne przelewy.Z szacunkiem dla tych, którzy jeszcze nie złamali się i walczą – dziękuję Wam za kręgosłup.
Najnowsze komentarze