W ostatnich tygodniach pojawiło się w sieci kilka głośnych tekstów, które próbują wmówić opinii publicznej, że za problemy lotniska Kraków – Balice odpowiadają „blokujące rozwój” organy środowiskowe, ewentualnie miasto Kraków, a nawet mieszkańcy pobliskich gmin.
Takie narracje idealnie nadają się do medialnego oburzenia- można nimi przykryć znacznie bardziej przyziemną, ale i znacznie mniej wygodną prawdę. Bo prawda jest taka, że mgła – owszem, uciążliwa i sezonowa – nie jest winna temu, że lotnisko od lat nie radzi sobie z podstawowymi warunkami operacyjnymi. Winne są wieloletnie zaniedbania, błędy proceduralne, błędne decyzje oraz brak nadzoru nad kluczowymi procesami.
Raport ARUP- dokument, który nigdy nie miał prawa zostać przyjęty
Sercem tej historii nie jest bowiem mgła, ale raport środowiskowy przygotowany przez firmę ARUP. Dokument, który miał otworzyć drogę do budowy nowego pasa startowego, okazał się opracowaniem pełnym poważnych braków: nie tylko formalnych, ale przede wszystkim merytorycznych i środowiskowych.
To niezwykle istotne, bo w przestrzeni publicznej próbuje się dziś budować przekonanie, że odrzucenie raportu wynikało z „biurokracji” lub „sztywności organów ochrony środowiska”. Tymczasem fakty są nieubłagane: raport nie spełniał wymogów środowiskowych, co wielokrotnie i konsekwentnie podkreślały organizacje społeczne, mieszkańcy oraz eksperci.
Do tego stopnia, że sprawa trafiła przed Naczelny Sąd Administracyjny- i to właśnie NSA jasno wskazał, że raport nie spełnia wymogów środowiskowych, co wprost uniemożliwiało jego akceptację. Ta kwestia jest dziś tak często pomijana w przestrzeni medialnej, jakby ktoś bardzo chciał, aby opinia publiczna o niej zapomniała.
Co gorsza, nowa wersja raportu – ta „poprawiona”- wcale nie usuwa wszystkich błędów. Zawiera kolejne nieścisłości, w tym te dotyczące błędnie określonego zakresu oddziaływania, na które zwrócił uwagę RDOŚ Kielce. Trudno się temu dziwić: jeśli nie wyciąga się wniosków z pierwszego odrzucenia, to drugi dokument nie stanie się nagle rzetelny tylko dlatego, że minęło kilka miesięcy.
ILS CAT III- system, który mógł działać już dawno
Równie wygodnie dla byłego zarządu brzmi opowieść, że dopiero nowy pas umożliwi montaż systemu ILS kategorii III, który pozwoliłby samolotom lądować przy ograniczonej widoczności. To twierdzenie powtarzane tak często, że wiele osób przyjęło je za fakt. A nie jest to prawda.
ILS III można było zainstalować na obecnej drodze startowej.
Nie wymaga ona wymiany ani przebudowy a co najwyżej remontu – (przestój Covid był idealną okazją) wymagała decyzji, projektu i determinacji. Tego wszystkiego zabrakło.
Zamiast tego lotnisko postawiło wszystko na jeden scenariusz – budowę nowego pasa – ignorując zarówno ryzyka środowiskowe, jak i ostrzeżenia mieszkańców oraz organizacji społecznych. Kiedy na sesji Rady Gminy Zabierzów padło pytanie, co lotnisko zrobi, jeśli organ środowiskowy nie zgodzi się na realizację inwestycji, prezes Radosław Włoszek odpowiedział bez wahania:
„Plan B nie jest rozważany.”
Trudno o bardziej symboliczne podsumowanie dotychczasowego sposobu zarządzania.
Kto odpowiada za chaos? Nie mgła. Ludzie
Dzisiejsza sytuacja, w której samoloty są przekierowywane, loty odwoływane, a pasażerowie po raz kolejny czują się oszukani, nie jest wynikiem „złośliwości natury” ani „ekologicznego sabotażu”.
To konsekwencja wieloletniego ignorowania realiów i obowiązujących procedur. Nie można doprowadzać projektu inwestycyjnego do etapu klinicznego, nie mając:
-
rzetelnego raportu środowiskowego,
-
planu awaryjnego,
-
alternatywnych analiz,
-
realnej ścieżki modernizacji obecnej infrastruktury.
Nie można jednocześnie bagatelizować głosu mieszkańców i naukowców, a później udawać, że to oni „zablokowali rozwój”. Nie można zrzucać odpowiedzialności na organy środowiskowe, które po prostu robią to, do czego są zobowiązane – chronią środowisko, analizują oddziaływanie inwestycji i egzekwują przepisy. Jeśli raport nie spełnia wymogów środowiskowych, musi zostać odrzucony.
Wskazał to i społeczeństwo, i eksperci, i – ostatecznie – Naczelny Sąd Administracyjny.To nie jest kwestia opinii. To jest kwestia prawa.
Co naprawdę stoi za tekstami w mediach
Dzisiejsza fala artykułów o „blokowaniu lotniska” ma jeden cel: zbudować presję społeczną na organy środowiskowe, aby wydały zgodę mimo błędów w dokumentacji. Nazywajmy rzeczy po imieniu – to próba wykorzystania emocji pasażerów do przepchnięcia dokumentacji, która w obecnym kształcie nie spełnia ustawowych wymogów. Meteriały te nie rozwiązują problemu mgły ani nie poprawiają bezpieczeństwa operacyjnego. Służą jedynie przykryciu dawnych zaniedbań i usprawiedliwieniu kolejnych błędów.
Zamiast epilogu – czego naprawdę potrzebuje lotnisko
Kraków i okolice potrzebują portu lotniczego, który spełnia standardy nowoczesności, ale równocześnie szanuje mieszkańców, środowisko i zdrowy rozsądek. Jak pokazuje społeczny głos, wyrażany m.in. przez Stowarzyszenie Przyjazne Lotniska, „rozwój za każdą cenę” to droga donikąd. Napisaliśmy o tym tutaj: List do Prezesa PPL
Potrzebujemy inwestycji planowanych z myślą o ludzkiej skali i długofalowych skutkach – a nie na szybko, pod wpływem nacisków, propagandy i mediów, które dzień po dniu próbują przepchnąć wersję „inwestycji za wszelką cenę”. Link do artykułu
Takie lotnisko powinno oznaczać:
-
respektowanie prawa i procedur środowiskowych; jasne spełnienie wszystkich wymogów raportów – a nie kolejne wersje, które formalnie mogą mieć luki; jeśli przez lata dokumentacja była wadliwa, to nie wystarczy kolejne „przeklejenie” starych fragmentów; potrzebne są rzetelność, transparentność i uczciwa ocena wpływu na środowisko, mieszkańców i otoczenie;
-
otwarty dialog z lokalną społecznością – nie jako zasłonę, ale jako realny element planowania: konsultacje, uwzględnianie głosów mieszkańców, szacunek dla ich obaw o hałas, zanieczyszczenie, komfort życia, wpływ na przyrodę i krajobraz; Stowarzyszenie wyraźnie wskazuje, że to mieszkańcy powinni mieć realny udział w decyzjach, bo to oni ponoszą konsekwencje.
-
alternatywy – a nie stawianie wszystkiego na jedną kartę. Jeśli obecna lokalizacja czy koncepcja budzi wątpliwości, trzeba rozważyć inne opcje – być może nową lokalizację albo modernizację w sposób minimalnie ingerujący w środowisko i życie ludzi; Nie każda inwestycja, jak podkreśla Stowarzyszenie, musi oznaczać konflikt – ale wymaga uczciwego i odpowiedzialnego podejścia do projektowania infrastruktury, które patrzy dekady naprzód.
W skrócie – potrzebujemy lotniska, które nie będzie „kurnikiem pod samym nosem miasta” ani źródłem konfliktów, ale racjonalnie zaprojektowaną infrastrukturą, w której priorytetem są bezpieczeństwo, jakość, zrównoważony rozwój i poszanowanie mieszkańców oraz natury.
Najnowsze komentarze