- Mrówczan potasu i mrówczan sodu – stosowane do odladzania nawierzchni lotniskowych. Te związki organiczne powodują gwałtowny wzrost chemicznego zapotrzebowania na tlen (ChZT) w wodzie, co prowadzi do śmierci organizmów wodnych.
- Glikol propylenowy – używany do odmrażania samolotów. Substancja ta, choć biodegradowalna w kontrolowanych warunkach, w dużych ilościach zanieczyszcza wody powierzchniowe.
- Formaldehyd (aldehyd mrówkowy) – rakotwórcza substancja wykryta w próbkach wody, pochodząca z degradacji innych chemikaliów. Formaldehyd jest klasyfikowany jako czynnik kancerogenny dla ludzi, co budzi poważne obawy co do długoterminowych skutków dla ekosystemu i zdrowia.
Mechanizm zanieczyszczania jest prosty, ale destrukcyjny: Chemikalia spływają z płyt lotniskowych wraz z deszczem lub śniegiem do systemów kanalizacyjnych portu. Część tych wód trafia do podziemnego kolektora Potoku Olszanickiego, który przebiega pod terenem lotniska. Mimo deklaracji lotniska o gromadzeniu zanieczyszczeń w zbiornikach retencyjnych i odprowadzaniu ich do miejskiej oczyszczalni w Płaszowie, rzeczywistość pokazuje co innego. Kontrole wykazują, że znaczna ilość toksycznych ścieków przedostaje się bezpośrednio do potoku, powodując wielokrotne przekroczenia norm.Przykłady z badań:
- W listopadzie 2025 roku ChZT wzrosło z 8 mg/l w pierwszej studni kolektora do 4120 mg/l na wylocie – to przekroczenie limitu (125 mg/l) o ponad 33 razy!
- Stężenie potasu skoczyło z 2,55 mg/l do ponad 100 mg/l (limit 80 mg/l).
- W grudniu 2024 roku odnotowano ChZT na poziomie 3240 mg/l i 900 mg/l w różnych punktach, z obecnością glikolu propylenowego.
Potok Olszanicki wpada następnie do Rudawy, a ta do Wisły, rozprzestrzeniając zanieczyszczenia na szerszy obszar. Efekt? Cały ekosystem potoku jest martwy – brak ryb, roślin wodnych czy drobnych organizmów, a woda nabiera niebieskawego koloru i emituje gryzący zapach zgniłej cebuli lub środka do mycia szyb.Lotnisko Kraków-Balice, zarządzane przez spółkę Międzynarodowy Port Lotniczy im. Jana Pawła II Kraków-Balice Sp. z o.o., w pismach z stycznia 2026 roku zaprzecza bezpośrednim zrzutom, twierdząc, że wszystko jest kierowane do oczyszczalni. Jednak fakty z kontroli WIOŚ mówią co innego: zanieczyszczenia pochodzą właśnie z lotniska, a deklaracje to jedynie próba uniknięcia odpowiedzialności.Skutki dla środowiska i mieszkańców: Cierpienie w cieniu rozwojuKonsekwencje tego procederu są katastrofalne. Środowiskowo: Potok Olszanicki stał się „martwą rzeką” – substancje chemiczne pozbawiają wodę tlenu, niszcząc bioróżnorodność. W sezonie zimowym 2025/2026 odnotowano już 8 incydentów zanieczyszczenia, w tym 4 z przekroczeniami ChZT. Zapach jest tak silny, że drażni oczy, powoduje duszności i bóle głowy u mieszkańców osiedla Olszanica i okolic.Zdrowotne skutki dla ludzi są równie alarmujące:
- Mieszkańcy skarżą się na nudności, pieczenie oczu, suchość w gardle i chroniczne bóle głowy – objawy nasilające się zimą.
- Dzieci chorują częściej, a lekarze sugerują związek z „czymś w powietrzu lub wodzie”.
- Brak jakichkolwiek badań wpływu tych zanieczyszczeń na zdrowie ludzkie – mimo obecności rakotwórczego formaldehydu, nikt nie sprawdził, jak opary z potoku wpływają na drogi oddechowe czy skórę.
- Filtry w domach i systemy wentylacyjne nie pomagają, a problem ustępował tylko w czasie pandemii, gdy lotnisko było mniej aktywne.
To nie jest abstrakcyjny problem – to codzienne cierpienie setek rodzin, które płacą zdrowiem za zyski korporacji lotniczej.Bierność organów środowiskowych: Symboliczne kary zamiast realnych działańNajbardziej bulwersująca jest postawa Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ) w Krakowie, który od 2016 roku przeprowadził zaledwie 5 pełnych inspekcji i 17 wizji lokalnych, mimo powtarzających się zgłoszeń od stowarzyszeń jak Nasza Olszanica. WIOŚ regularnie potwierdza przekroczenia norm i źródło zanieczyszczeń, ale co z tego wynika? Symboliczne kary administracyjne: w 2018 i 2020 roku po 500 zł, a od 2024 roku „aż” 5000 zł – kwoty śmieszne w porównaniu do obrotów lotniska sięgających setek milionów złotych rocznie.Dlaczego WIOŚ nie działa skuteczniej? Inspektorzy tłumaczą, że nie mogą nałożyć wyższych opłat, bo zanieczyszczenia to „wody opadowe”, a nie ścieki z oczyszczalni. Nie zgłaszają sprawy do prokuratury, argumentując, że… w potoku nie ma życia biologicznego, więc nie ma „szkody w środowisku”. To absurd! Przez dekadę ograniczają się do „zaleceń pokontrolnych” i planów kolejnych kontroli (np. w I kwartale 2026), podczas gdy lotnisko rośnie, a problem się nasila.Działania lotniska, jak budowa zbiorników retencyjnych czy przełożenie koryta potoku (pozwolenie z kwietnia 2025, przetarg z lipca 2025), są spóźnione i wątpliwe. Prezes lotniska obiecuje „szklankę czystej wody” w 2027, ale dzień po konferencji prasowej w 2025 roku mieszkańcy widzieli pianę chemiczną w potoku. Krytycy, w tym eksperci z AGH, wskazują, że przełożenie potoku to tymczasowe rozwiązanie, które nie rozwiązuje problemu oczyszczania ścieków i może zanieczyścić grunt.Ta bierność to nie przypadek – to systemowe zaniedbanie, gdzie interesy biznesu lotniczego przeważają nad ochroną środowiska.Retoryczne pytania: Czas na odpowiedzialność?Czy ta pobłażliwość dla truciciela – lotniska Kraków-Balice – nie powinna być zbadana przez odpowiednie służby, takie jak prokuratura czy Najwyższa Izba Kontroli? Jak to możliwe, że przez 10 lat organy państwowe pozwalają na ewidentny gwałt na środowisku, nakładając kary groszowe i nie wymuszając budowy dedykowanej oczyszczalni?Czy urzędnicy WIOŚ, podejmujący decyzje o „braku podstaw do dalszych działań”, nie powinni być pociągnięci do odpowiedzialności karnej za przyzwolenie na działanie na szkodę środowiska i zdrowia publicznego? Artykuł 323 Kodeksu karnego mówi o zanieczyszczaniu wód w stopniu zagrażającym zdrowiu – czy to nie pasuje idealnie?Wezwanie do działaniaStowarzyszenie Przyjazne Lotniska wzywa wszystkich do podpisywania petycji, zgłaszania incydentów do WIOŚ i mediów oraz udziału w protestach. Domagamy się: natychmiastowej budowy oczyszczalni na terenie lotniska, niezależnych badań zdrowotnych, podwyższenia kar i prokuratorskiego śledztwa w sprawie bierności urzędników. Razem możemy zmusić system do zmian – dla czystego powietrza, wody i przyszłości naszych dzieci!
https://uwaga.tvn.pl/reportaze/toksyczne-odpady-z-lotniska-niszcza-zycie-okolicznych-mieszkancow-i-srodowisko-st8876697
Facebook: https://www.facebook.com/przyjaznelotniska
Współpracujemy z mieszkańcami: https://www.facebook.com/NaszaOlszanica
To tylko jeden kamyk do koszyka nieprawości, jakie lotnisko serwuje swoim sąsiadom mając za sobą oficjalną uchwałę Urzędu Marszałkowskiego na loty przez 20 godzin na dobę. De facto dają spokojnie spać okolicznym mieszkańcom ledwie przez 3 godziny, bo ostatnie loty po północy opóźniają się zwyczajowo ok. 1 godziny.
Dla Krakowa, w związku z ukierunkowaniem wiatrów, lotnisko jest głównym producentem czadu, związków siarki i azotu, rakotwórczego benzo(a)pirenu i ton smrodu ze spalanego paliwa naftopochodnego. Sam start samolotu pochłania od 2,5 do 3 ton paliwa. Do tego monstrualne, nawiewane ilości pyłów P10 i P2,5 będących powodem np. obturacyjnego zapalenia płuc.
Teraz stoi na ostrzu noża decyzja o budowie nowego pasa startowego, który ma przekierować oś startów i lądowań cięższych samolotów nad już zabudowane i zamieszkałe tereny obok lotniska.
Ponad 20-godzinny na dobę huk i łomot startujących samolotów na niższym pułapie nad zabudowaniami jest jednak niczym w porównaniu z zupełnie bandyckim pomysłem sprowadzania na sąsiadów (tylko z chęci własnego zysku) zagrożenia katastrofą lądową i powietrzną równocześnie w przypadku jakiejś awarii. Startujący samolot to cysterna z paliwem, załadowana ludźmi i uzbrojona w 2 skrzydła tnące wszystko oraz 2 wielotonowe tarany w postaci silników, które miażdżą napotkane przeszkody. Oczywista hekatomba zabitych i gigantyczny pożar za jednym zamachem. Czy na prawdę nie ma żadnych organów urzędowych, które potrafią zastopować i dać odpór tak kryminalnym pomysłom??? Quem ad finem czyli do kiedy w końcu ? (jak mówił Cyceron przeciwko Katylinie) będziemy ustawicznie znosić szaleńcze pomysły lotniska, które powinno być już wygaszane (tak jak w Czyżynach), za to rozwijać Pyrzowice, a nie siłowo rozbudowywać jego przeraźliwe sąsiedztwo przez zagarnianie terenu, przestrzeni powietrznej i wręcz stałą obecność nad głowami ludzi i zwierząt wokół siebie. Zanieczyszczenie hukiem, światłem, smrodem, pyłem i czadem samego powietrza, a wody trującymi cieczami już nie wystarcza? Trzeba jeszcze dodać nowe zagrożenie katastrofą i śmiercią sąsiadów przez budowę nowego pasa? Kto wreszcie spośród odpowiedzialnych decydentów wyhamuje ten niszczycielski szał, napędzany wyłącznie chęcią zysku lotniska i/lub ambicjami jego Zarządu ? Chyba już czas na to.
PS.
Notorycznie korkująca się zachodnia obwodnica Krakowa jest również dziełem lotniska na które kierują się (i z niego też wracają) miliony samochodów rocznie przy ~12 milionach pasażerów. Cichutko jest też w kwestii ilości produkowanych przez nie spalin, które zachodni wiatr niesie na miasto, leżące w niecce krakowskiej. Niedługo będzie można mówić Kraków-Zdrój dzięki inhalacjom spalinami, bez względu nawet na pełny zakaz wjazdu samochodów spalinowych na teren miasta. Sama obecność i sposób funkcjonowania lotniska już dla Krakowa wystarczy. Promujmy więc dalej silny rozwój lotniska w Balicach, jednak najpierw, bez zbędnej zwłoki, zorganizujmy sobie miejsca na cmentarzu, bo się tam zrobi ścisk i to rychło.